Smalec w słoiczku ze sklepowej półki: analiza etykiety.

Smalec w słoiczku ze sklepowej półki: analiza etykiety.

(Anty)bohaterem dzisiejszego wpisu jest smalec w słoiczku ze sklepowej półki. Czemu akurat on? Bo miałam na niego wielkiego smaka, a nie miałam czasu, by go zrobić. W swej naiwności myślałam, że smalec jest tak prosty sam w sobie, że nie można nic w nim „spieprzyć”, czyli „zchemić”. Wybrałam najdroższy w cenie 4,50 za 185g, czyli taki tyci słoiczek.
Wróciłam do domu i zjadłam z nim 2 kromki grubo posmarowanego chleba. I byłby on pewnie do zniesienia, gdyby nie zaczął mnie po nim boleć brzuch. Wtedy dopiero postanowiłam przeczytać etykietę. Cóż, mądry Polak po szkodzie.
Oto jej brzmienie:
tłuszcz wieprzowy 46%, mięso z indyka 23%, smalec wieprzowy 23%, cebula, sól morska, przyprawy, ekstrakt drożdżowy, aromaty, skrobia ziemniaczana, błonnik roślinny (cytrusowy), stabilizator: karagen, białko zwierzęce (z indyka). Produkt może zawierać: soję, gluten, seler, białka mleka z laktozą, gorczycę, ryby, sezam. Konserwa tłuszczowa sterylizowana, wieprzowo–drobiowa.
Wydaje mi się, że to zbyt „bogaty” skład jak na smalec…
Nie byłabym sobą, gdybym nie rozszyfrowała pojęć dla mnie niezrozumiałych.

Tłuszcz wieprzowy, mięso z indyka, smalec wieprzowy, cebula, sól morska, przyprawy … Jest nieźle.

Ekstrakt drożdżowy. Niby brzmi dość naturalnie. Czym on jest? Jest on łagodniejszą wersją glutaminianu sodu i poprawia smak. Prawo nie wymaga dodania przy jego nazwie literki „E”, która kojarzona jest negatywnie. Niby ekstrakt drożdżowy dostarcza węglowodanów, białka, oraz witamin z grupy B. Niby nie potwierdzono jego szkodliwości i uważa się go za neutralny dla zdrowia. Jednakże ekstrakt drożdżowy głównie pojawia się w produktach wysoce przetworzonych, zatem jego obecność powinna wzbudzić Twoją czujność. Ponadto u wielu osób wywołuje dolegliwości żołądkowe, więc chyba nie jest on jednak taki neutralny.

Następny składnik to aromaty. Kolejna nazwa o łagodnym brzmieniu, jednakże gdyby brzmiała ona aromaty naturalne, to jeszcze pół biedy, ale skoro nie brzmi, to aromaty są sztuczne.

Skrobia ziemniaczana – powszechnie znana i stosowana. Nie zawiera glutenu. Całkowicie pozytywny składnik.

Dalej jest błonnik roślinny (cytrusowy). Myślisz sobie: to na pewno jest zdrowe, tyle się mówi o błonniku. Niestety nie tu. Bo cóż robi błonnik w produkcie mięsnym? Otóż producent dodaje błonnik do produktu mięsnego w interesie swoim a nie Twoim. Dzięki swym właściwościom błonnik sprawia, że mięso podczas obróbki typu wędzenie czy gotowanie mniej traci na masie, a tym samym jest bardziej wydajne. Ponadto dodatek błonnika przyczynia się do lepszego utrzymania kształtu produktów mięsnych. Poza tym, błonnik jest zdrowy i potrzebny, jeśli pochodzi z warzyw i owoców, natomiast jego spożywanie w zbyt dużych ilościach powoduje biegunki, a w dłuższej perspektywie przyczynia się do IBS (zespołu jelita drażliwego).

Stabilizator: karagen. On jest tutaj czarną wdową. Oznaczany symbolem E407, jest stabilizatorem, emulgatorem i zagęstnikiem. Karagen odpowiada za utrzymanie przez produkt właściwej struktury i konsystencji. Dodawany jest do żywności o wysokim stopniu przetworzenia (np.do gotowych sosów, mrożonych pizz, gotowych dań typu instant), do żywności o obniżonej zawartości tłuszczu oraz do mleka sojowego, bitej śmietany, mleka w proszku, śmietany, serka twarogowego i wyrobów garmażeryjnych. Może stanowić zamiennik tłuszczu lub skrobi., zwiększa masę produktów mięsnych.
Karagen należy do dozwolonych dodatków do żywności. Gdy jednak przekroczysz dozwolone dzienne spożycie, które wynosi 3,5g, możesz narazić się na dolegliwości trawienne lub biegunkę. Może przyczynić się on do wystąpienia stanów zapalnych jelit oraz owrzodzeń (np. wrzodziejącego zapalenia jelita grubego) a także do rozwoju cukrzycy typu 2. Karagenom przypisuje się również działanie rakotwórcze, gdyż mogą wywoływać raka żołądka.

Musisz wiedzieć, że nie wszystkie stabilizatory mają tak negatywny wpływ na zdrowie, karagen jednak zdecydowanie zalicza się do tych bardziej szkodliwych.

Kolejny składnik smalcu to białko zwierzęce. Oczywista oczywistość? A wiesz z czego zostało wyprodukowane? No właśnie. Białko zwierzęce otrzymywane jest z produktów ubocznych uboju zwierząt rzeźnych (z kości, chrząstek, skóry, kopyt oraz piór). I ja to jadłam. To chociaż Ty nie jedz, a jak kiedyś gdzieś przeczytasz taki składnik, nie traktuj go jako pozytywnego.

Ostatnia pozycja czarnej listy to białka mleka z laktozą. Ja chyba już nie chcę wiedzieć dlaczego smalec zawiera mleko, ale Tobie powiem, że nie możesz go spożywać ani wtedy, kiedy masz alergię na białka mleka, ani wtedy, kiedy masz nietolerancję laktozy, bo to niestety nie to samo.

I teraz gwóźdź programu – konserwa sterylizowana. Słoiczek smalcu został poddany bardzo długiej obróbce cieplnej w wysokich temperaturach. A zatem, jeśli ów słoiczek miał jakiekolwiek wartości odżywcze, to z całą pewnością teraz już ich nie ma. Słoiczek smalcu zawiera teraz tylko dość bogaty wachlarz związków chemicznych, w znacznej większości szkodliwych dla Twojego zdrowia.

Co zatem? Zatem nie kupuj i nie jedz, bardzo Cię proszę, smalcu w słoiczku, który stoi na pólce obok pasztetu. W sumie może i mogłam się domyślić, że taki smalec nie jest zbyt zdrowy, bo przecież „prawdziwy” smalec trzymam w lodówce. Ale akurat tamtego dnia po prostu wpadł mi w ręce. Dzięki temu powstał jednak ten oto wpis i mam nadzieję, że Ty, po jego przeczytaniu, nigdy nie kupisz smalcu, który stoi w sklepie na półce.

Druga korzyść jest taka, że zrobiłam sama „prawdziwy” smalec. Kosztował grosze, zrobienie go zajęło okolo 15 minut, a na myśl o nim, aż cieknie ślinka.

Składniki „prawdziwego” smalcu: słonina, karczek, cebula, jabłko, sól himalajska, pierz i majeranek. Polecam.

Zapraszam Cię na mojego bloga, wizytuj, komentuj, pytaj. Czym blog mój bogaty tym rady.

Evelka

 

„prawdziwy” smalec

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *